-
- Zdjęcie:

- Data:
- 18.04.2009
- Tytuł:
Polska ustawa najsurowsza w Europie
- Treść:
-
Zakazy stadionowe, a do tego zakazy klubowe i drakońskie kary, choćby za pirotechnikę. Politycy mówią, że wzorujemy się na Anglii czy Niemczech, ale w tych krajach przepisy są... lepsze dla kibiców. W dodatku ciągle są wątpliwości, czy nasza ustawa będzie zgodna z prawem.
Największe wątpliwości budzi tzw. „zakaz klubowy”, który polega na usunięciu ze stadionu nawet na 2 lata osób łamiących regulamin. Zaprotestowali kibice zrzeszeni w stowarzyszeniach. Udało im się złagodzić zapis i teraz kary mogą być zaskarżane do Komisji Ligi, w której jest reprezentacja kibiców. Wcześniej takiej opcji miało nie być – ustawodawców nie obchodziło, na jakiej podstawie klub zdecyduje o zakazie wstępu na imprezę i czy będzie to decyzja uzasadniona. Nawet w podpisanej przez prezydenta wersji ustawy nie ma instrumentów kontroli nad tym, co kluby umieszczą w swoich regulaminach, czyli za co będą karać.
Według części obserwatorów władze klubów mogą to wykorzystywać i nadużywać swoich nowych uprawnień – usuwać niewygodnych kibiców. Jednym z krytyków pomysłu jest konstytucjonalista Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego. – Właściwy do rozstrzygania takich spraw i nakładania zakazów jest odpowiedni organ państwowy – sądy. I nie można w tych sprawach czynić żadnych wyłomów. Dobro, które w tym wypadku chronimy, nie uzasadnia poświęcenia tego prawa obywatelskiego – ocenił Piotrowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Kary wydawane przez sądy też budzą wątpliwości. Za odpalenie racy i zasłonięcie twarzy można dostać karę 5 lat więzienia i olbrzymią grzywnę. Nawet posiadanie narkotyków jest w polskim prawie traktowane znacznie łagodniej. Już kilka miesięcy temu zapytaliśmy jednego z największych niemieckich ekspertów o opinię na temat zaostrzenia przepisów. Profesor Gunter A. Pilz stwierdził, że „słuszność tych zmian jest wątpliwa”, a propozycje go zdumiały. Obawia się, że mogą prowadzić do zaostrzenia relacji kibice – służby porządkowe, a przez to efekt może być odwrotny od oczekiwanego.
Politycy uparcie twierdzą, że wzorujemy się na Anglii. Jeśli tak, to nie idzie nam najlepiej. W Wielkiej Brytanii regulaminy stadionowe są jednolite dla całej ligi i opierają się na przepisach prawa. W Polsce ustawodawcy zapomnieli o tej kwestii i w regulaminie można wpisać cokolwiek. Na Wyspach kluby nie mogą same wydawać zakazów swoim kibicom. Dopiero policja może wystąpić z wnioskiem o wydanie zakazu do sądu. Nie oznacza to wcale, że każdy zatrzymany podczas meczu taki zakaz dostanie. W minionym sezonie w Anglii aresztowano prawie 4 tysiące osób, a zakaz dostał co czwarty zatrzymany. W Szkocji tylko co dziesiąty wniosek był uwzględniany.
Polskie władze twierdzą jednak, że zakaz klubowy nie jest niczym nowym, bo w Europie już funkcjonuje. Tyle tylko, że w Niemczech i Holandii, gdzie się go stosuje, prawo wygląda zupełnie inaczej. W Niemczech ustawa jest zdecydowanie łagodniejsza. W Polsce każdy kibic będzie przypisany do swojego krzesełka. W Niemczech tego nie ma. Wręcz przeciwnie, każdy klub ma dać swoim kibicom przynajmniej 10% miejsc stojących, a fani mogą chodzić po stadionie bez przeszkód.
Za Odrą zakazów klubowych rzadko się używa, bo nie ma takiej potrzeby. Rząd niemiecki koordynuje specjalne instytucje, które służą kibicom i klubom do współpracy. W rezultacie na stadionach rzadko dochodzi do zatrzymań. Władze wolą się dogadać i pozwalają kibicom samym dbać o własne bezpieczeństwo i organizację. W Polsce nikt nie pomyślał o jakiejkolwiek prawnej formie współpracy. Ustawa nie przewiduje miejsca na rozmowy, a jedynie na karanie.
W Holandii sytuacja jest jeszcze inna, bo ustawy o bezpieczeństwie na meczach... nie ma. Nic dziwnego, że kluby mogą wydawać zakazy wstępu na swoje stadiony, skoro sądy takich zakazów nie wydają. W Polsce jest odwrotnie, a wkrótce mają być obie te formy.
Trudno też porównywać polskie przepisy do skandynawskich, gdzie odpalenie racy do niedawna było legalne (pod warunkiem otrzymania pozwoleń). Od dwóch tygodni nie jest, ale kibice używający pirotechniki wcale nie muszą być karani – klub może im odpuścić. Jeśli nawet będą, kary są o wiele łagodniejsze. W najgorszym wypadku można spędzić pół roku za kratkami. W Polsce 10 razy więcej.
PortalKibica.pl
Więcej o nowej ustawie:- Kibice znormalnieją (14.04.2009) >>>
- Prezydent podpisał, kibice niezadowoleni (10.04.2009) >>>
- Nowa ustawa do Trybunału? (08.04.2009) >>>
-
- Autor:
- Data:
- 18.04.2009 godz. 14:43
- Treść:
- eh... Czarno to widze. Jakby to odemnie zalezalo to zorganizowalbym Mega Protest(jaki jest NA Legii) wtedy na zadne mecze ekstraklasy i nizszych lig nikt by nie chodzil na mecze i wszystkie kolejki byly by puste,... w koncu napewno ktos by zaprotestowal, chociarzby pilkarze ktorym by sie zle gralo.
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








