-
- Zdjęcie:

- Data:
- 24.04.2009
- Tytuł:
U nas to wybryki, u nich „pasja z Europy”
- Treść:
-
Kiedy zawodnik idzie wykonać rzut rożny, ze wszystkich stron lecą w niego serpentyny. Zanim się wygrzebie, kibice dorzucają następne. U nas media mówiłyby o skandalicznym zachowaniu. W lidze amerykańskiej i kibice, i zawodnicy, i dziennikarze uważają to za świetną zabawę.
Na chwilę wybaczam Amerykanom, że nie umieją nazwać poprawnie najwspanialszego ze sportów i wymyślili jakiś „soccer”. Bo być może za kilka, kilkanaście lat w ich „soccerze” będzie więcej prawdziwego futbolu, niż tu w Europie. Podczas gdy w Europie powstają coraz to nowe zakazy, w USA i Kanadzie (póki co) kwitną ruchy kibicowskie. Ale po kolei...
Niecodzienne zwyczaje panują na stadionie BMO Field w Toronto. Tamtejsi kibice znani są z zaangażowania w doping i atrakcyjne oprawy. Co prawda do polskich im daleko, ale w młodej lidze MLS szybko wyrobili sobie markę „fanatycznych”.
Jednym z przejawów zawziętości fanów Toronto FC jest ich zamiłowanie do obrzucania rywali serpentynami. Kiedy tylko przeciwnicy podejdą do narożnika by wykonać stały fragment, leci w ich stronę od kilkudziesięciu do kilkuset serpentyn. Teoretycznie porządkowi powinni natychmiast uprzątnąć papierową masę, ale tego nie robią. Bo gdyby tylko spróbowali, zaraz poleciałyby następne – to tani i masowy pocisk.
Zawodnicy też nie zawsze się otrzepują, bo wiedzą, że im szybciej wznowią grę, tym mniej na nich spadnie. W ciągu meczu nawet parę minut upływa na opóźnienia spowodowane deszczem serpentyn. W Anglii „złośliwcy” nie mieliby wstępu na stadiony. W Polsce już niedługo też byliby z nich usunięci. Ale po drugiej stronie Atlantyku nie widzą w tym nic złego – w końcu nikomu nie dzieje się krzywda.
Dlaczego? Tłumaczy to Claudio Reyna grający obecnie w Nowym Jorku. – W Ameryce Środkowej też rzucali w nas różnymi rzeczami, ale nigdy tak bardzo. Fani Toronto mają niezłego cela. Owijali mi to wokół kostek, musiałem wstrzymać grę. To fantastyczne, oni są powiewem świeżego powietrza w tej lidze dzięki atmosferze na meczach – mówił Reyna na konferencji po meczu w Toronto. – Wiele innych miast i klubów powinno się od nich uczyć – kończył.
Jak to, uczyć się? Tak - potwierdzają to... dziennikarze. W Polsce przynajmniej niektórzy pisaliby o skandalicznych ekscesach (a inni powtarzaliby po nich), a Komisja Ligi nakładałaby surowe kary, jak w ostatniej kolejce. Ale w USA i Kanadzie media są zachwycone, że do skomercjalizowanej amerykańskiej ligi dociera „duch futbolu i pasja z Europy”. Felietonista kultowego ESPN, Yves Galarcep, twierdzi wręcz, że tego tak naprawdę potrzeba młodej lidze MLS. – To kluczowe dla MLS, bo atmosfera z BMO Field może mieć większy wpływ na stworzenie społeczności wiernych kibiców, niż jakiś David Beckham czy Cuauhtemoc Blanco.
Na razie pod względem piłkarskiej pasji Europa rzeczywiście dominuje na świecie, do spółki z Ameryką Południową. A jak będzie za kilka lat? W Anglii już panuje (nie dosłownie, ale jednak) cisza. We Włoszech właśnie wprowadzono bardzo rygorystyczne przepisy. Zaostrzyły się regulacje w Szwecji. Nowe, bardzo ostre ustawy przygotowują Polska, Holandia, Chorwacja i Argentyna. Przed Mundialem najpewniej zmienią się przepisy w Brazylii...
Dziś turyści przyjeżdżają na polskie stadiony by posmakować atmosfery, jaka odeszła już z niektórych krajów Europy Zachodniej. Gdzie będziemy jeździć my za 10-15 lat? Indonezja, Maroko, Japonia czy, o zgrozo, USA? Obyśmy nie musieli, strasznie daleko...
Michał Karaś
Tekst wyraża opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, zamieść swoją opinię. Możesz to zrobić komentując ten artykuł (konieczna rejestracja, która zajmie minutę) lub przesyłając odpowiedź na adres: redakcja(at)portalkibica.pl.
Więcej o kibicach FC Toronto:
-
- Autor:
- Data:
- 24.04.2009 godz. 16:26
- Treść:
- ogólnie się zgadzam z tekstem, jednak mam małe zastrzeżenie. Chodzi o to wrzucanie serpentyn. Może i jest to śmieszne i fajnie wygląda, ale moim zdaniem psuje mecz. Opóźnia wykonanie stałego fragmentu, niepotrzebnie wydłuża mecz, co może mieć fatalne konsekwencje, jeśli np. jest wynik 1:0 i 3 min do końca meczu, a rzut rożny wykonuje drużyna przegrywająca.
-
- Autor:
- Data:
- 24.04.2009 godz. 16:38
- Treść:
- Same w sobie serpentyny są imho nieszkodliwe, a nawet mogą robić fajne wrażenie (np. GKS - Śląsk), mecz jak sie przerwie raz na 3 minuty do posprzątania to nic się nie stanie. Ale jesienią sędzia na meczu GKS Katowice dostał w głowę serpentyna, która się nie rozwinęła... Efekt był taki sam jakby dostał kamieniem - i to moim zdaniem jest jedyny problem.
-
- Autor:
- Data:
- 24.04.2009 godz. 16:39
- Treść:
- raz na 3 minuty = jeden raz na początku meczu albo po przerwie i w ciągu 3 minut się posprząta :p
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








